Pierwsze zimowe Montes Gigantei (Karkonosze luty 2014, cz. 3/3)

Pierwsze Zimowe Montes Gigantei cz. 1 Pierwsze Zimowe Montes Gigantei cz. 2 Poranek dnia drugiego obudził nas stosunkowo późno, ale na szczęście Karkonosze stały dalej, więc przy śniadaniu mieliśmy zdecydować o kierunku drugiej wycieczki. Niestety przy pakowaniu manatków Tadek dostał telefon, z którego wynikało, że musi nas opuścić z powodu poważnej sytuacji rodzinnej. Zegarmistrz światła, o którym wspomniał ubiegłego wieczoru, o członka jego dalszej rodziny upomniał się nad ranem. Było zrozumiałe, że Tadek kończy wyjazd. Czytaj dalej …

FacebookTwitterGoogle+Podziel się

Pierwsze zimowe Montes Gigantei (Karkonosze luty 2014, cz. 2/3)

Pierwsza część relacji z wyjazdu dostępna tutaj Dochodziła 22:00. Oprócz dującego od czas do czasu wiatru, który przezierał spomiędzy przysypanych śniegiem drzew, nikt nie odpowiadał na nasze znaki. Tkwiąc w ciemnościach, przyzwyczajaliśmy oczy do widzenia kontur karkonoskiej przyrody. Po dłuższej chwili bezruchu i wymianie spostrzeżeń na gorąco, należało podjąć jakąś decyzję: czekać, nie wiedząc w sumie na kogo, iść dalej, czy wrócić? O schodzeniu ze szlaku przy takim oblodzeniu nie było mowy. Ciszę naszej niepewności przerwały Czytaj dalej …

Wiata Rafała # 004: Do przodu!

Święta Wielkanocne minęły intensywnie, zwłaszcza w sferze duchowej. Po raz pierwszy poczułem, jaki jest prawdziwy sens i przesłanie Zmartwychwstałego Chrystusa. Coś dobrego drgnęło i stałem się silniejszy. Na osobny post o mojej religijności i podejściu do wiary przyjdzie jeszcze czas. Grunt, że po tych świętach rozumiem więcej i czuję więcej, za co Bogu i wielu ludziom dziękuję z całego serca.

Wiata Refa: „Dziękujemy za zgłoszenie do Poznań Maraton. Twój numer startowy: 258”

Najpierw muszę się przyznać przed Wami do mojej bolączki, z którą na różnych frontach próbuję walczyć, czyli słomianego zapału i braku systematyczności. Wielokrotnie rozpoczynałem jakieś zadanie lub inicjatywę i często bywało tak, że ich wielki początek okazywał się jeszcze bardziej sromotnym końcem. Wiele tzw. projektów zostało zawieszonych, np. bluesowa audycja „12 Taktów”. Może kiedyś założę własne domowe radio… Wracając do potrzeby wyrobienie sobie nawyków, dzięki którym można coś trwałego osiągnąć, zaufałem swojemu pisaniu i temu, że Czytaj dalej …