Biegowa Korona Sudetów

BEKSA

Sportowo-turystyczny projekt ukończenia prawie wszystkich biegów
na Dolnym Śląsku, w Sudetach, na terenie Polski i Czech

B jak Biegowa

Nie jestem ultramaratończykiem. Co więcej, biegam od niedawna, a regularnie dopiero od jakichś czterech lat. Doświadczenie mam zatem niewielkie, nawet w biegach ulicznych. Do tej pory ukończyłem raptem dwa maratony i dziesięć półmaratonów, w tym trzy górskie. Ultras więc ze mnie żaden. Jednak z amatorskiego punktu widzenia, bieganie sprawia mi ogromną frajdę, a jeśli może być elementem coraz większej układanki zwanej wzrastaniem, to czemu nie drążyć tematu dalej. Już kilka razy było tak, że coś, co pozornie wydawało się niemożliwe, okazywało się dobrze postawionym krokiem naprzód. Wierzę, że i ja kiedyś stanę na starcie górskiego ultramaratonu i przekroczę kolejną granicę. Ciekawe marzenie?

K jak Korona

Nie żyje się dla tytułów, ale życie tytułuje osiągnięciami. Analogicznie – nie biegam dla medalu, aczkolwiek kawał żelaza stanowi miłą pamiątkę podjętego wyzwania i zrealizowanego celu. Odznaki turystyczne, dyplomy, statuetki? Wymyślono już chyba wszystkie zestawienia. To na szczęście tylko, a może aż, aktywizujący dodatek do zabawy (i podbicia). Statystyka w tabelkach, atrakcja dla mediów? Ujęty w ramy projekt, nakręcający rywalizację, niczym Messnera z Kukuczką w wyścigu o Koronę Himalajów? Dla mnie, prócz zabawy, to pewna gratyfikacja, systematyzująca i jasno określająca cel. Przede wszystkim motywująca do wysiłku. Moja korona to zakrojone na szeroką skalę wyzwanie. To próba sprawdzenia się, wytrwania, dokończenia dzieła, postawienia kropki. Pomysł ogromny, zadanie jeszcze większe, lecz jeśli się nie powiedzie, korona mi z głowy nie spadnie.

S jak Sudety

Góry, a w szczególności Sudety, dają mi prawie wszystko. Sudety pokochałem od pierwszej panoramy, od postawienia pierwszego kroku na szlaku i wbicia w te ziemie po raz pierwszy grotu kijka. Sudety pokochałem od pierwszego rozbicia namiotu i zasłyszanej przy ognisku legendy o Duchu Gór; w końcu od pierwszego wschodu słońca. Sudety… jak żaden inny łańcuch górski, ukochałem miłością odwzajemnioną. Dają mi inne spojrzenie na świat, z szerszej perspektywy. Zachwycają różnorodnością pasm, zmiennością krajobrazów. Bogaty w minerały teren pracuje na każdym kroku. Sudety pobudzają moją krajoznawczą ciekawość, ukazując pomieszane elementy kultury, architektury, etnografii. Góry te częściej skrywają niż odkrywają tajemnice, pozwalając jednak choć odrobinę poznać zawiłe i ciekawe historie tych ziem; pofałdowanych krain pogranicza. W końcu, w dowolny sposób, w pełni umożliwiają realizację turystycznych i sportowych pasji. Dają wolność. Z całą swoją metafizyczną otoczką, Sudety pozwalają przeżyć wspaniałą przygodę.

BeKSa to akronim od nazwy projektu Biegowa Korona Sudetów.

***

Jak biec do końca, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz
Cudne manowce, cudne manowce, cudne, cudne manowce

(Jak – SDM)

 

Biegowa Korona Sudetów

Biegowa Korona Sudetów

BEKSA – czyli co?

Biegowa Korona Sudetów jest pierwszym tego typu, sportowo-turystycznym autorskim projektem, polegającym na ukończeniu prawie wszystkich biegów w Sudetach, na Przedgórzu Sudeckim, Pogórzu Zachodniosudeckim, na terenie Dolnego Śląska – w Polsce, a także po czeskiej stronie Sudetów. Zarówno krótkich imprez po szosie, jak i ultramaratonów górskich. Brzmi ambitnie, z naciskiem na szalenie. Od patrzenia na mapę już chce mi się beczeć. Z premedytacją i przymrużeniem oka użyłem sformułowania prawie, zostawiając sobie otwartą furtkę i prawdziwe pole do popisu. Wybitnie subiektywnie-alternatywna lista przebo… biegów może ulec przetasowaniu. Dopuszczam elastyczność w zestawieniu imprez biegowych, które powinienem, brzydko mówiąc zaliczyć, ale absolutnie bez pobłażania. Z największych i najdłuższych biegów oczywiście nie zrezygnuję za żadne skarby świata.

Kryteria wyboru

O wyborze biegów świadczyło prawie wszystko:

1. Lokalizacja

Najprostszy, a zarazem najtrudniejszy element kryterium. Do BEKSY wchodzą automatycznie wszystkie biegi rozgrywane w Sudetach, w terenie górskim, pagórkowatym, po polskiej i czeskiej stronie. A także imprezy biegowe w obrębie jednostek krajobrazowych: Przedgórza Sudeckiego (np. na Ślęży) i Pogórza Zachodniosudeckiego (np. Złotoryja). Dodatkowo, niektóre biegi z tradycją, rozgrywane na terenie Dolnego Śląska (np. Maraton Wrocławski).

2. Typ, dystans i trasa

Biegi uliczne i górskie na dystansie od 5 km do królewskiego, biegi na orientację (BnO), rajdy przygodowe (np. Tropiciel) i piesze (Przejście Kotliny Jeleniogórskiej), a na deser ultramaratony. Ta różnorodność sprawi, że nie polegnę na starcie tak szybko. Przewyższenia i upodlenie mile widziane. Oj, będę gryzł ziemię…

3. Tradycja i klimat

Bodaj najważniejszy czynnik – brak nudy! W BEKSIE stawiam na ciekawą tradycję, unikatową trasę i urokliwe widoczki. Raz może być kameralnie, raz komercyjnie (najlepiej charytatywnie): o puchar burmistrza, złote runo, o północy, w samo południe; w parach, tunelem, przez wodę, ku chwale ojczyzny, na szczyt, z górki na pazurki, jako pacemaker, po życiówkę, po Bożemu, na czuja, na czworaka, byle dobiec. Etc.

4. Gdzie?

Kartograficzne dziecko ułańskiej fantazji. Oto i ona – aktualizowana na bieżąco lista biegów, które wybrałem do Biegowej Korony Sudetów. Trochę się napracowałem, ale od razu muszę zaznaczyć, że jest niekompletna, i prawdopodobnie nigdy nie będzie zamknięta. Z całą pewnością zapomniałem i pominąłem wiele ciekawych imprez, o których mogę nie mieć bladego pojęcia (zwłaszcza u naszych południowych sąsiadów). Dlatego jeśli masz pytania, lub uważasz, że nie ma na tej liście zawodów, na których warto popłakać, proszę o informację. Za każdą podpowiedź będę wdzięczny. Na tę chwilę materiał źródłowy BeKSy wygląda następująco:

Mapa wyzwań BEKSY

Mapa wyzwań BEKSY (kliknij)

5. W jakim czasie?

Zapewne przez długie lata, dekady, lata świetlne, ale bez pośpiechu. W przypadku ultramaratonów wiek gra na moją korzyść, więc najsmaczniejsze kawałki zostawię sobie na później. Bez spiny, zbędnych formalności. Imprezy biegowe będę wybierać na chybił trafił. Może drogą demokratycznego głosowania? Odhaczał je będę w kratkę, na czuja, kierując się intuicją, tym, że mam po drodze, zdrowym rozsądkiem. Czasem modą, fanaberią, częściej stanem portfela. Jeśli dane zawody będą debiutować na arenie biegowej, albo akurat przeżywać jubileusz, najprawdopodobniej dostaną palmę pierwszeństwa. Debiutować – no właśnie. Lista zapewne się rozrośnie. Niektóre upadną, a niektóre jeszcze nie powstały. Postaram się zmieścić w limicie. Jednym ze smaczków Biegowej Korony Sudetów jest to, że zabawa potrwa latami, a i tak nie mam pewności, że zdobędę zaszczytne miano I BEKSY Rzeczypospolitej.

Cele Biegowej Korony Sudetów:

Popularyzacja biegania i odkrywanie uroków Sudetów oraz Dolnego Śląska;

Długofalowe podejmowanie działań na rzecz poprawy własnej kondycji psycho-fizycznej i wiedzy topograficznej;

Pomaganie – docelowo projekt charytatywny.

A tak naprawdę…

Beksa – inaczej: fajtłapa, delikatniś, ciapa i mazgaj. Słabeusz i tchórz? Gamoń i cykor? Dokładnie! Wszystko się zgadza. Z takim balastem ruszam i z kilometra na kilometr spróbuję się tego obciążenia pozbyć, a odznakę przydzielaną nam przez społeczeństwo przekłuć na wspaniałą blachę, z duma noszoną na piersi. Jednak z synonimów beksy najbardziej podobają mi się dwa: płaczek i noga – oj, będzie płacz i zgrzytanie zębami, noga czasem też nie poda. I jeszcze dwa adekwatne: niedojda i ślamazara – a więc oficjalnie: Dojda, dojda, ino powoli.

BEKSA to autorski projekt, własna niekomercyjna idea. BEKSA to tylko zabawa; pomysł na podtrzymanie motywacji, pretekst do pozwiedzania, wypadu w ukochane góry, a przede wszystkim spotkań z ciekawymi ludźmi. A jeśli znajdzie się sponsor, może projekt charytatywny…? Tworzysz zawody, chcesz pomóc? Napisz.

Wymiar charytatywny

Prócz przeżycia własnej przygody i użyźnienia sudeckich ziem krwią, potem i łzami walki, mam zamiar uczynić z tej korony akcję charytatywną – znaleźć potrzebującą osobę lub instytucję, którą na warunkach (do ustalenia) wesprze sponsor. Biegam pod hasłem: BEKSA dla dzieci (o Twojej ważnej roli za moment). Tak, wiem, zdaję sobie sprawę. Biegowa Korona Sudetów, którą powołałem do istnienia w celu auto mobilizacji, nigdy się nie skończy. To zabawa na całe życie, póki sił starczy. Dojdą nowe imprezy, nie zmieszczę się w limicie, dostanę cięgi, zderzę się z szarą rzeczywistością swoich słabości. Etc. Mimo to spróbuję zdobyć miano BEKSY.

W tym celu założyłem wydarzenie na facebook’u – Zdobywam Biegową Koronę Sudetów – dołącz! Zapraszam Cię, abyś śledził/a moją wyboistą, amatorską, drogę do ultrasa i przygodowca. Tak samo jak lista biegów, wydarzenie będzie aktualizowane. Będę w nim podawał miejsce kolejnego wyzwania i relacjonował przebieg BEKSY (także na rafalmaciak.pl). Liczę, że: (1) będziesz mi towarzyszyć, na przykład na szlaku i trasie, (2) przeżyję, (3) mam nadzieję, że z Twoją pomocą akcja nabierze rozgłosu i znajdzie się sponsor, (4) realnie pomożemy dzieciakom. Im nas więcej, tym lepiej. Kliknij w wydarzenie i zdobywaj Biegową Koronę Sudetów razem ze mną. Czuj się zaproszony. Hashtag: #beksa. A oto oficjalna odznaka:

Odznaka Biegowej Korony Sudetów

Dzięki za poświęcony czas. Czuj się zaproszony do wspólnego biegania. BEKSĘ zainaugurowałem 20 czerwca w stolicy Dolnego Śląska na 3. Nocnym Półmaratonie Wrocławskim. Ukończone biegi do tej pory:

3. PKO Nocny Wrocław Półmaraton (20.06.2015) – relacja
3. PKO Półmaraton Wielka Pętla Izerska (18.07.2015) – relacja
?

Widzimy się na trasie. BEKSA Challenge Accepted.

Rafał

FacebookTwitterGoogle+Podziel się