Początek Ewangelii (Mk 1, 1-8)

Mam dla ciebie dobrą nowinę, życie każdego z nas jest dobrą nowiną. Jeśli wszystko zostało zapisane, istniejesz, by wykonać konkretny plan. Jesteś po coś. Nikt nie przychodzi niezapowiedziany. Tak jak Jan przygotował drogę Jezusowi, tak my rozpocznijmy naszą Ewangelię od proroctwa: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie […]”. Po prostu rozpocznijmy. Rozważanie (Mk 1, 1-8)

Kiedy zastanawiałem się od jakiego ewangelisty rozpocząć na dobre przygodę z pogłębionym czytaniem Słowa Bożego, szukając informacji natrafiałem na dość zbieżne rady. W podpowiedziach i kursach pojawiał się św. Łukasz albo św. Marek – jako autorzy najbardziej przystępnych tekstów, będących dobrym punktem wyjścia. Wybrałem Ewangelię wg św. Marka. Od niej rozpoczniemy i w niej zostaniemy przez najbliższych kilka tygodni, próbując zrozumieć, co chce powiedzieć nam Pan Bóg. Prośmy Ducha Świętego, aby natchnął nas do pasjonowania się każdym wersetem Biblii; niech Słowo Boże nas karmi i w nas pracuje. Abyśmy w jego kontekście odkrywali prawdę o sobie.

Pierwszy fragment Ewangelii według Świętego Marka przepełniony jest mnogością odniesień. Praktycznie na każdym zdaniu można oprzeć rozbudowany cykl skojarzeń i znaczeń. Zabraknie nam miejsca, aby o wszystkim powiedzieć za pierwszym razem, więc skupię się na kilku sprawach, a do postaci Jana jeszcze wrócimy. Najpierw kalendarz liturgiczny. Dobiega końca Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, jedna z trzech najważniejszych uroczystości w Roku Liturgicznym. Nigdy dotychczas (od nawrócenia) nie głosiłem publicznie Jezusa. Wstydziłem się okropnie. Bałem się, że zostanę wyszydzony. Mogę powiedzieć, że wraz z apostołami siedziałem ukryty w wieczerniku. Nastał jednak moment, kiedy przestało mnie obchodzić, jak ze mną postąpisz. Właśnie dziś, w dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy wiosna wybucha zielenią i tętni życiem, i dawno temu, gdy narodził się Kościół, ja ulegam pragnieniu i wychodzę; zaczynam własną Ewangelię, mając w świadomości kierownictwo Parakleta, Ducha Pocieszyciela (gr. parakletos). Nigdy nie sądziłem, że zdobędę się na jakąkolwiek odwagę, by wyrazić swoje zdanie. Stało się. Teraz wiem, dlaczego próba napisania tego rozważania miesiąc temu skończyła się fiaskiem – usilnie próbowałem na własną rękę, nie mogąc przemóc uczucia wstydu. Dziś obficie rozlało się morze łask. Duch uwolnił zamkniętego. Do rzeczy.

Święty Marek rozpoczyna bardzo uniwersalnie:

Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.

Przypomina, że przyjście Mesjasza zostało zapowiedziane już w świętych księgach, a następnie przechodzi do historii Jana Chrzciciela. Głos wysłańca wołającego na pustyni jest jak trailer nieźle zapowiadającego się kina. W skrócie mówi: będzie się działo. I choć doskonale wiemy, że Nowy Testament traktuje o życiu Jezusa, to spróbujmy zmodyfikować to pierwsze zdanie. Parafrazując brzmi mniej więcej tak: „Początek Ewangelii Jana Kowalskiego, Syna Bożego.”, albo tak: „Początek Ewangelii Rafała, Syna Bożego.” A może tak: „Początek Ewangelii Kingi, Córki Bożej.” Podstawcie w to miejsce imię jakiegokolwiek człowieka, swoje imię i nazwisko. Biało na czarnym wyjdzie, że życie każdego z nas ma być Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Następnie okaże się, że nasze życie zostało już zapisane i zapowiedziane. Tak jak działalność Jezusa poprzedził (ochrzcił Go wodą) Jan, tak naszą misję zapowiedział (ochrzcił nas Duchem Świętym) Chrystus. Oznacza to życie zaplanowane, chciane, potrzebne światu. Właśnie tak chciałbym dziś rozpocząć głoszenie Ewangelii – swoim życiem. To także moja zachęta do Ciebie, abyś wydobył sens życia na powierzchnię. Ma być ono Ewangelią.

Dużo dziś tego Ducha, ale warto uświadomić sobie jak wiele łask zostało wylanych. Jak doskonale Duch Święty przenika nasze życie, nie tylko uobecniając się od rana w porywistym wietrze, lecz wychodząc właśnie na przeciw naszym lękom i obawom, łamiąc schematy. Ja czuję się nieco zdezorientowany, bo wziął mnie z zaskoczenia. Oddajmy się Jego prowadzeniu. Do Jana Chrzciciela jeszcze wrócimy.

Uprzejmie zaznaczam, że nie jestem teologiem, ani biblistą, więc dopuszczam w swoich interpretacjach możliwość pomyłki. Jednocześnie dopowiadam, że moje komentarze do czytań, choć są zbiorem luźnych indywidualnych przemyśleń, oparte są na metodzie egzegezy biblijnej. Myślę, że trzymanie się zasad hermeneutyki rozjaśni nam wiele spraw. Zapraszam do dyskusji.

FacebookTwitterGoogle+Podziel się